Wpisz szukany wyraz lub frazę w celu odnalezienia artykułu na naszej stronie.


Jubileusz Sulechowskiego Towarzystwa Historycznego
Pamięć pokoleń – historia rodziny Nadrowskich na kartach pamiętnika Alicji Modlińskiej - cz. II [1]
(Biuletyn Informacyjny Miasta i Gminy Sulechów – luty 2026, nr 269, s. 5-7)

Wstęp do części drugiej

Kontynuując lekturę pamiętnika Pani Alicji Modlińskiej, wkraczamy w świat powojennej Polski, odkrywając życie młodej kobiety, która musiała odbudować swoją codzienność po traumie wojennej. Pierwsza część odsłoniła dramatyczne doświadczenia wojenne i wczesne lata dorastania na Wołyniu (1939–1945), ukazując utratę domu, rozdzielenie rodzin i życie w cieniu globalnego konfliktu.


W drugiej części autorka pamiętnika relacjonuje kolejne etapy swojego życia w latach 1945–80: od powojennej repatriacji i osiedlenia się w nowych miejscach, poprzez trudności adaptacji w obcej codzienności, odbudowę gospodarstwa i edukację, aż po życie zawodowe, małżeństwo i budowanie stabilizacji w realiach PRL. W tle tej opowieści pojawiają się również losy jej ojca, który przeszedł szlak bojowy w Armii Andersa, a po zakończeniu wojny początkowo osiedlił się w Anglii, co dodatkowo unaocznia rozdarcie powojennych doświadczeń polskich rodzin. Zapis ukazuje, jak decyzje polityczne i zmiany społeczne – od procesów repatriacyjnych, przez reformy rolne i okres stalinizmu, po codzienność PRL – odbijały się na losach jednostki i kształtowały możliwości życiowe młodej kobiety.


Il. 1 - Pani Alicja Modlińska podczas wizyty Andrzeja Kowalskiego
(fot. Andrzej Roch Kowalski - Sulechów, 29.10.2025 r.


Codzienne wyzwania, z jakimi mierzyły się powojenne pokolenia, to m.in. proces dorastania w nowych realiach, wczesna edukacja, pierwsze doświadczenia zawodowe, życie rodzinne i społeczne, a także strategie radzenia sobie z ograniczeniami politycznymi i społecznymi. Dzięki temu pamiętnik jest nie tylko opowieścią osobistą, lecz także cennym źródłem do badań nad historią lokalną i społeczną powojennej Polski.


Pobyt na Syberii i droga do Iranu (1940 – lipiec 1942)


W lipcu 1940 roku rodzice Alicji Modlińskiej zostali wywiezieni na Syberię, do miejscowości Zaruba w okolicach Archangielska, w tzw. krainę białych niedźwiedzi. Warunki życia były skrajnie trudne. Mrozy dochodziły nawet do -60°C, a w takich temperaturach ludzie musieli budować baraki oraz prycze, na których spali. Pracowali fizycznie przy wycinaniu i karczowaniu drzew, które następnie spławiano rwącymi nurtami rzek do dworca kolejowego. Kobiety także uczestniczyły w pracy – obcinały gałęzie, a dzieci musiały je przenosić i układać w pryzmy.


Wyżywienie było skrajnie niedostateczne. Chleb wypiekano z otrębów, często zamrożony, co powodowało liczne choroby żołądka. Matka autorki cierpiała na awitaminozę, tzw. kurzą ślepotę, a wiele osób słabło i umierało z głodu. Ojciec Pani Alicji wielokrotnie wspominał, że ludzie tracili zęby – aby wzmocnić dziąsła, pocierali je solą. Lato było krótkie, ale las obfitował w czarne jagody i dzikie rośliny, które rodzice zbierali, aby ratować rodzinę przed głodem.


Il. 2 – List napisany na korze brzozowej przez ojca Szczęsnego Nadrowskiego podczas pobytu na Syberii (archiwum rodzinne)


W obozie powstawała też kultura pamięci i kontaktu z bliskimi. Rodzice autorki pisali listy na korze brzozowej. Matka Alicji zachowała nawet wiersz, będący wyrazem tęsknoty za rodziną i nadziei na powrót do Polski.


Warunki pracy były ekstremalne – codziennie trzeba było przemierzać 10 km do pracy i z powrotem, często przy temperaturach -40°C, narażając się na odmrożenia. Ojciec Pani Alicji poważnie zachorował na żołądek i przez pewien czas nie mógł pracować. Płaca wynosiła 1 rubel i 25 kopiejek dziennie, podczas gdy na przeżycie potrzebne było 8–9 rubli. Pomimo niewyobrażalnej biedy, część miejscowej ludności rosyjskiej, potomków dawnych przesiedleńców carskich, dzieliła się z zesłańcami jedzeniem i udzielała wsparcia.


W sierpniu 1941 roku dotarła wiadomość o podpisaniu przez generała Władysława Andersa i Stalina amnestii dla Polaków przebywających na Syberii. Dzięki temu mogli oni powoli odzyskać wolność. Ojciec autorki, dzięki sprytowi i odwadze, zdobył gazetę potwierdzającą amnestię, mimo że groziło to śmiercią, i przekazał ją współtowarzyszom. Następnie grupa rozpoczęła przygotowania do ucieczki z tajgi, budując tratwy, którymi spławili się do dworca kolejowego – decyzja ta uratowała im życie.


Podróż tratwami przez syberyjską rzekę była jedną z najniebezpieczniejszych prób przetrwania. Ojciec Pani Alicji przekonał współtowarzyszy, że mają trzy możliwości: zginąć w nurtach rwącej rzeki, umrzeć z głodu i wyziębienia w tajdze albo dopłynąć do dworca kolejowego i mieć szansę na uratowanie życia. Budowali tratwy na jednej z rwących rzek dorzecza Dwiny Północnej, po których spławiano drewno w okolice dworca kolejowego (niestety w pamiętniku nie podano nazwy rzeki i miejscowości z dworcem). Podczas podróży zesłańcy musieli mierzyć się z silnymi prądami, wirami i nocnym chłodem, szukając noclegu na dzikich brzegach i polując na drobną zwierzynę, aby zdobyć minimalną ilość pożywienia. Po wielu dniach wyczerpującej i niebezpiecznej żeglugi dotarli do najbliższego dworca kolejowego w regionie, skąd mogli kontynuować drogę w bezpieczne miejsce.


Il. 3 – Zaświadczenie wojskowe z 9 lutego 1942 r., potwierdzające zdolność do służby liniowej i powołanie Szczęsnego Nadrowskiego
do armii polskiej, wystawione przez Młotowski Rejonowy Komisariat Wojskowy w ZSRR (archiwum rodzinne)


Był luty 1942 roku, kiedy ojciec Pani Alicji, Szczęsny Nadrowski, otrzymał od radzieckiego Młotowskiego Rejonowego Komisariatu Wojskowego oficjalne zaświadczenie wojskowe, potwierdzające jego zdolność do służby liniowej i powołanie do armii polskiej. Dokument, wystawiony 9 lutego 1942 r., pozostawiał go jednak „do odrębnego zarządzenia”, co oznaczało, że na razie nie został jeszcze skierowany do jednostki wojskowej, ale w każdej chwili musiał stawić się na wezwanie komisariatu. Podpisany przez przewodniczącego komisji poborowej, komendanta rejonowego i politycznego oficera radzieckiego. Zaświadczał on formalnie kwalifikację ojca do służby i włączał go do procesu mobilizacji Polaków, którzy przetrwali wywózkę na Syberię i oczekiwali na możliwość przyłączenia się do formującej się Armii Andersa. Dokument ten symbolizował pierwszy krok w powrocie do aktywnego życia i udziału w walce o wolność, po miesiącach przymusowej pracy w tajdze i niepewności o los własnej rodziny.


Ostatecznie, po okresie przygotowań i gromadzenia Polaków w punktach mobilizacji, rodzina Pani Alicji została w marcu 1942 roku włączona do Armii Andersa. Dzięki ewakuacji do Iranu mogła opuścić Syberię, kończąc etap dramatycznego pobytu w ekstremalnych warunkach i rozpoczynając nowy rozdział życia, w którym nadzieja na powrót do ojczyzny i uczestnictwo w walce o wolność stały się realne.


Droga do Armii Andersa i losy po wojnie (marzec 1942 – 1948)


Nowa armia składała się z osłabionych i pozbawionych środków do życia ludzi. Ojciec Pani Alicji wraz z matką dotarli do Armii Andersa 4 marca 1942 roku, co potwierdzają dokumenty wojskowe ojca. Zimą 1941–42 przebywali w obozach namiotowych na stepie w Azji Środkowej, gdzie temperatury spadały do -50°C. Wielu ludzi zamarzło na śmierć. W lipcu 1942 roku Stalin zgodził się na ewakuację Polaków do Iranu, co pozwoliło części ocalałych odzyskać wolność.


Dla polskich żołnierzy i cywilów opuszczenie sowieckich obozów było ogromnym przeżyciem. Generał Anders zebrał ich w Uzbekistanie, a następnie przeprawił statkami przez Morze Kaspijskie do Iranu, do portu Pahlawi. Z Syberii wywieziono około 120 tysięcy osób. W tym czasie Iran był okupowany przez wojska brytyjskie i radzieckie, co wynikało z brytyjsko-radzieckiej inwazji w sierpniu 1941 roku.


Na plaży w Pahlawi żołnierze i cywile musieli przejść przez procedury higieniczne – rozbierano ich, kąpano i dawano nowe ubrania, dostarczone przez Stany Zjednoczone, ponieważ stare odzienie było często zawszone. Kobiety i dzieci trafiały do osobnych obozów cywilnych, a mężczyźni do wojskowych. Brytyjczycy zapewniali opiekę lekarską, wyżywienie i utrzymanie. Mimo to wielu zmarło z powodu braku przyzwyczajenia do normalnego jedzenia oraz chorób, takich jak malaria.


Ojciec Pani Alicji wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych pod dowództwem gen. Andersa i przeszedł pod dowództwo brytyjskie na Środkowym Wschodzie 1 kwietnia 1942 roku. Służył tam w latach 1942–43, a następnie we Włoszech w latach 1943–46, biorąc udział w Kampanii Włoskiej od 13 grudnia 1943 do 2 maja 1945 roku.


Il. 4 – Stanisława Nadrowska w szpitalu w Teheranie podczas pobytu w Armii Andersa
(u dołu pierwsza po prawej. 3 stycznia 1944 r. (archiwum rodzinne)


Podczas pobytu w Iranie matka Pani Alicji, Stanisława Nadrowska, przebywała w obozach cywilnych dla kobiet i dzieci pod Teheranem. Po upadku w pociągu w Uzbekistanie ciężko zraniła nogę, a skutki urazu doprowadziły do konieczności operacji kości piszczelowej w kwietniu 1944 roku. Od stycznia 1943 roku otrzymywała miesięczną zapomogę – najpierw 150, a potem 180 riali irańskich, co potwierdza zachowana książeczka wydana przez Delegaturę Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej w Teheranie. Posiadała również legitymację wojskową jednostki ojca, co umożliwiało jej dodatkowe wsparcie finansowe z wojska.


Pomimo zapewnionej opieki lekarskiej i wyżywienia, organizm Stanisławy był wyniszczony wieloletnią syberyjską zsyłką. Choroba postępowała, a nawet operacja kości piszczelowej nie powstrzymała jej skutków. Pani Stanisława zmarła w Teheranie 23 kwietnia 1944 roku w wieku 39 lat, pozostawiając testament, w którym powierzono opiekę nad małą Alicją starszej siostrze Lidii Baniewskiej i przekazano wartościowe przedmioty rodzinne. Napisała także poruszający list do męża, prosząc, by otoczył córkę miłością i troską. Alicja miała wówczas zaledwie osiem lat. Śmierć matki na obczyźnie, z dala od rodziny i ojczyzny, stała się jednym z najboleśniejszych wspomnień jej dzieciństwa.


Il. 5 – Odznaka 3. Dywizji Strzelców Karpackich, zachowana po ojcu Alicji Modrowskiej, który służył w 2. Korpusie Polskim (archiwum rodzinne).


Ojciec Pani Alicji walczył w 3 Dywizji Strzelców Karpackich w 2 Korpusie Polskim, pod dowództwem gen. Andersa. Brał udział w zdobyciu Monte Cassino – kluczowej, niemal niezdobytej warowni niemieckiej. Po zwycięstwie wojsko Andersa ruszyło na Rzym, gdzie żołnierze polscy zostali zauważeni i docenieni przez aliantów za dyscyplinę, odwagę i szlachetność w stosunku do miejscowej ludności. Za udział w walkach ojciec otrzymał Krzyż Monte Casino, Krzyż Walecznych, Medal Wojska po raz pierwszy i po raz drugi, Gwiazdę za Wojnę 1939–45.


Po zakończeniu wojny Anders przeprowadził swoją armię do Anglii w 1946 roku. Ojciec Pani Alicji pozostał tam ze względu na obawy przed represjami w Polsce Ludowej – wszyscy weterani Armii Andersa, którzy wrócili do kraju, byli prześladowani, a często więzieni jako „wrogowie państwa”. W Anglii kontynuował służbę wojskową do 12 grudnia 1948 roku, kiedy to został honorowo zwolniony i przeniesiony do rezerwy.


Il. 5 – Medale ojca Alicji Modlińskiej: Krzyż Pamiątkowy Monte Cassino (nr 9550), miniaturka Krzyża Walecznych z 1920 r.,
miniaturka Medalu Wojska z 3 lipca 1945 r. z napisem „Polska Swemu Obrońcy”, dwie miniaturki Gwiazdy
„The Star Italy” (Gwiazda Włoch) oraz miniaturka „The Defence Medal” (Medal Obrony) – (archiwum rodzinne).[2]


Dzięki tym doświadczeniom ojciec Pani Alicji stał się świadkiem najważniejszych wydarzeń drugiej wojny światowej: od wywózki na Syberię, przez dramatyczną ewakuację do Iranu, po walki w Kampanii Włoskiej i wreszcie życie na obczyźnie w Anglii, pozostając wiernym Polsce i pamięci o tych, którzy poświęcili życie w imię wolności.


Ostatnia droga z Wołynia – repatriacja (czerwiec–lipiec 1945)


W 1945 roku Polska znajdowała się w dramatycznym okresie powojennej transformacji. Po zakończeniu drugiej wojny światowej granice państwa zostały przesunięte na zachód zgodnie z decyzjami konferencji poczdamskiej. Ludność polska z Kresów Wschodnich – w tym z Wołynia, Podola – była masowo repatriowana na tzw. Ziemie Odzyskane. Proces ten wiązał się z przymusową ewakuacją ludności, odmową przyjęcia narzucanego obywatelstwa sowieckiego, utratą mienia oraz koniecznością adaptacji w nowych, często obcych warunkach, w środowisku odbudowującym się po wojennych zniszczeniach.


Repatriacja autorki i jej rodziny nastąpiła 20 czerwca 1945 r., ostatnim transportem ewakuacyjnym z Wołynia, który po zakończeniu drugiej wojny światowej znalazł się poza granicami państwa polskiego. Wyjazd ten miał charakter przymusowy i oznaczał definitywne opuszczenie rodzinnych stron. Autorka podkreśla emocjonalny wymiar tej decyzji, związany z rozstaniem z ziemią dzieciństwa i krajobrazem Wołynia, zapamiętanym jako kraina żyznych czarnoziemów.


Transport odbywał się koleją i trwał ponad miesiąc. Skład był wielokrotnie zatrzymywany na bocznych torach różnych stacji, niekiedy na kilka dni, co znacząco wydłużało podróż. Jednym z dłuższych postojów był Poznań, gdzie transport zatrzymano na około tydzień. W wagonach jechali całymi rodzinami repatrianci z Wołynia. Autorka wspomina wspólną, trwającą ponad miesiąc, podróż z Leszkiem Lichotą, jego bratem i matką.


Z relacji wynika, że pierwotnym miejscem przeznaczenia całego transportu była Iłowa. Dopiero podczas postoju w Poznaniu zapadła decyzja o zmianie miejsca osiedlenia części repatriantów. Mężczyźni z ostatnich pięciu wagonów, wśród nich wujek autorki, uzgodnili, że nie chcą osiedlić się w Iłowej. Zebrali środki pieniężne (złote ruble, dolary oraz bańki samogonu) oraz alkohol i zwrócili się do naczelnika stacji w Poznaniu z prośbą o odczepienie pięciu wagonów od transportu.


Prośba została uwzględniona: pięć wagonów odłączono od składu i skierowano do Śremu, gdzie funkcjonował Państwowy Urząd Repatriacyjny (PUR). To właśnie tam zapadły decyzje dotyczące dalszego osiedlenia repatriantów. Rodzinie autorki przydzielono poniemieckie gospodarstwo rolne o powierzchni 28 hektarów we wsi Krosna koło Mosiny, oddalonej o około 20 km od Poznania. Przydział gospodarstwa nastąpił na podstawie dokumentów potwierdzających wielkość ziemi pozostawionej na Wołyniu; było to jedno z największych gospodarstw w tej miejscowości.


Autorka zwraca uwagę, że przyjazd do nowego miejsca nie oznaczał końca trudności. Repatrianci z Wołynia spotkali się z niechęcią części miejscowej ludności, która określała ich mianem „Galunów” i traktowała jako obcych kulturowo. Już w pierwszych miesiącach po osiedleniu ujawniła się wyraźna przepaść kulturowa między przybyszami ze wschodnich ziem drugiej Rzeczypospolitej a ludnością wiejską Wielkopolski.



Marek Maćkowiak, prezes STH
Andrzej Kowalski, przewodniczący Komisji Rewizyjnej STH

Opracowano na podst.

[1] – Pamiętniki Alicji Modlińskiej, zeszyt 1 i 2, lata 2019-2020,
[2] – 1) Krzyż Pamiątkowy Monte Cassino – przyznawany żołnierzom 2. Korpusu Polskiego walczącym pod Monte Cassino. Numer 9 550 – odznaczał przypisanie do konkretnego żołnierza. Krzyże numerowano od 1 do 48 500. Został ustanowiony przez Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych, gen. Kazimierza Sosnkowskiego, 26 lipca 1944 roku, a formalnie wprowadzony 20 listopada 1944 roku.
2) Krzyż Walecznych, wzór 1941 – nadany za zasługi bojowe w czasie II wojny światowej, w tym za udział w polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie oraz Armii Andersa, a także za działania wojenne podejmowane przez żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych po 1939 r.
3) Medal Wojska z 3 lipca 1945 r. „Polska Swemu Obrońcy” – przyznawany osobom walczącym w obronie Polski podczas II wojny światowej. Wśród odznaczonych znaleźli się weterani Armii Andersa, którzy brali udział w kluczowych bitwach na Bliskim Wschodzie, we Włoszech oraz w innych działaniach wojennych Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, kontynuując walkę o wolność i niepodległość Polski. Baretka przy medalu świadczy o jego pierwszym nadaniu.
4) Gwiazda „The Star Italy” (Gwiazda Włoch) – brytyjskie odznaczenie przyznawane za udział w kampanii włoskiej w latach 1943–1945. Ojciec autorki pamiętnika przeszedł pod dowództwo brytyjskie na Środkowym Wschodzie 1 kwietnia 1942 r. Służył na Środkowym Wschodzie w latach 1942–1943, a następnie we Włoszech w latach 1943–1946. Brał udział w kampanii włoskiej od 13 grudnia 1943 r. do 2 maja 1945 r. Za zasługi bojowe związane z udziałem w tej kampanii został odznaczony Gwiazdą Włoch dwukrotnie.
5) The Defence Medal (Medal Obrony) – brytyjskie odznaczenie przyznawane żołnierzom służącym w czasie II wojny światowej w obronie Wielkiej Brytanii i jej terytoriów, a także uczestniczącym w działaniach wojennych na innych frontach, takich jak Środkowy Wschód czy kampania włoska. Ojciec autorki pamiętnika otrzymał Medal Obrony za służbę w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, biorąc udział w kampaniach na Bliskim Wschodzie oraz we Włoszech.




Powrót - Prasa | Aktualności